Wszystkie twarze lęku przed porażką

Maluch odmawia udziału w szkolnym meczu piłki nożnej. Gdy wszyscy bawią się z królikiem sąsiadki, on chowa ręce do kieszeni i zarzeka się, że nie lubi zwierząt. Nie ma ochoty na obóz narciarski. Nigdy nie był na kręglach i nie chce tam iść – to głupia gra. O co tu chodzi?

Lęk przed niepowodzeniem może uczynić z całego świata jedno wielkie pole minowe – wszystko może pójść źle. Co, jeśli podczas meczu poślizgnę się na trawie, źle podam piłkę, moja drużyna się na mnie zezłości? Co, jeśli królik ugryzie? Może, nie mam talentu narciarskiego po mamie i tylko ją rozczaruję? Ten rodzaj lęku, potrafi skutecznie zniechęcić do próbowania nowych rzeczy, cieszenia się zabawą i towarzystwem przyjaciół. Warto wiedzieć, jak temu zaradzić.

 

Rozpoznaj lęk przed porażką

Dziecko, które doświadcza lęku przez porażką, chce być postrzegane jako zaradne, odważne. Raczej nie powie nam, że symulował ból brzucha przed przyjęciem urodzinowym Kasi z IVA, aby nie brać udziału w zagrażających zabawach podczas kinderbalu. Jakie zachowania dziecka powinny obudzić czujność rodzica? Powtarzające się odmowy udziału w aktywności z rówieśnikami czy starszymi dziećmi (dziecko, za to chętnie może bawić się z maluchami, ponieważ ich gry i zabawy są na tyle łatwe, że zawsze wychodzi z nich zwycięsko), niechęć do zabaw w gronie osób, na których opinii mu zależy, perfekcjonizm, częste bóle brzucha i objawy przed ważnymi wydarzeniami (szkolne przedstawienie, pierwsze wyjście na lodowisko). Podejmowanie aktywności, tylko w bardzo ograniczonym gronie (np. przy mamie, jednym przyjacielu). To także rezygnacja z wyzwań stawianych np. w szkole, tłumaczenie „To dla mnie za łatwe”, „To nudne”, „Dziś wyjątkowo mi się nie chce”.

 

Przerwij błędne koło

Dziecko, które się boi, będzie starało się oddalić jak najdalej od źródła swojego lęku – jak najszybciej i na najdłuższy czas. Może udawać niedyspozycję, żeby nie iść na basen z kolegami, bo słabo pływa i boi się kompromitacji. Może też odkładać naukę do klasówki i otworzyć podręcznik dopiero w wieczór poprzedzający testy. Lenistwo nie ma z tym nic wspólnego – po prostu, niepodejmowanie działań kojarzących się z lękiem doraźnie pomaga się z nim uporać. Nie jest to jednak korzystna strategia – jeśli nie zostanie dostrzeżona i skorygowana na wczesnym etapie, może stać się utrwalonym schematem działania, który trudno będzie zmienić. Jak można pomóc dziecku? Zachęcać je do konfrontowania się z trudnymi sytuacjami – najpierw w bezpiecznym środowisku i ze wsparciem – rodziców, rodzeństwa, przyjaciół. Warto pokazać, że problemy należy rozwiązywać od razu, bez zbędnej zwłoki, pomoże to unikać narastania napięcia aż do poziomu, który dziecku trudno będzie znieść.

 

Postaw na zaangażowanie

Dziecko, które doświadcza lęku przed porażką, skupia się na efekcie swoich działań – widzi jedynie finał swoich czynów. Zmiana perspektywy, może okazać się bardzo przydatna. Jeśli dziecko bierze udział w szkolnym konkursie na skok w dal, jedyne, co widzi, to swoje nazwisko na ostatnim miejscu. Jak sprawić, by myślało o tym, że spędzi dużo czasu ze swoimi przyjaciółmi, będzie mógł założyć nowy strój sportowy, podczas oczekiwania na swoją kolej może zawrzeć jakieś interesujące znajomości? Zamiast efektu, chwal za zaangażowanie. Zwróć uwagę na to, że pociecha usiadła do lekcji, a nie, że odrobiła wszystko bezbłędnie. Maluch usmarował całą kuchnię dżemem - przygotowując sobie kanapkę? Zanim posprząta, niech usłyszy miłe słowo, na temat swojej samodzielności. Jeśli to nie wystarcza, by spojrzał inaczej na swoje niepowodzenia, zastanów się: czy miał okazję widzieć, jak inni radzą sobie z porażkami. Może w jego mniemaniu otaczają go ludzie idealni, którym wpadki nigdy się nie zdarzają? Warto pokazać dziecku, że niepowodzenia przydarzają się wszystkim – ważne jest, by umieć się po nich podnieść.

Nauka radzenia sobie z porażkami to nie tylko poprawa jakości życia dziecka – zarówno w kontekście nauki szkolnej, jak i kontaktów społecznych oraz dojrzałości emocjonalnej. To bardzo ważny zasób, który będzie procentował w przyszłości, gdy nastolatek, a później młody dorosły, zacznie samodzielne życie. Warto więc, już teraz wyjąć ręce z kieszeni i pogłaskać królika.

 

Bibliografia:

Shaw, M. (1999). Dziecięce lęki: o wychowaniu dziecka w świecie, który napawa je lękiem. Poznań: Wydawnictwo Moderski i S-ka.


Pomóż dziecku radzić sobie ze stresem

Współcześnie coraz częściej mówi się o szkodliwym oddziaływaniu stresu na zdrowie człowieka. Walka z tym niewidzialnym sprawcą napięcia rozpoczyna się w dniu narodzin i towarzyszy nam przez całe życie. Najbardziej uwidacznia się w momencie, kiedy dziecko rozpoczyna naukę. Nagle staje przed nowymi zadaniami, coraz częściej zostaje poddane ocenie własnych działań, pojawiają się nowe relacje społeczne, w których dziecko chce być postrzegane w pozytywnym świetle. To wszystko może wywoływać silne napięcie emocjonalne. To, w jaki sposób dzieci nauczą się minimalizować skutki oddziaływania stresu wpływa na całe ich życie. Celem tego tekstu jest pokazanie rodzicom, czym jest stres oraz w jaki sposób pomóc dziecku rozładować napięcia wywoływane różnymi sytuacjami.

CO TO TAKIEGO STRES?

W ogólnym ujęciu, stres oznacza relację adaptacyjną pomiędzy możliwościami człowieka, a wymogami stawianymi przez środowisko. Z powyższej definicji wynika, że środowisko pełne jest rozmaitych stresorów oddziałujących na jednostki.

W psychologii, wyróżniono trzy formy reakcji na stres: eustres, dystres, oraz neustres. Pierwsza forma, czyli eustres okazuje się mieć charakter mobilizujący. Co to w praktyce oznacza? Napięcie wywołane przez różne bodźce – np. stres przed sprawdzianem prowokuje mobilizację organizmu, aby zmniejszyć to napięcie. Ostatecznie w naszym przykładzie zmusza nas do nauki. Kiedy jednak stan napięcia utrzymuje się bardzo długo i przekracza indywidualny próg wytrzymałości na stres, będziemy mówić o niekorzystnym oddziaływaniu dystresu. Pojawia się, kiedy w jednym momencie uczeń ma kilka sprawdzianów, poza tym mnóstwo innych obowiązków wynikających z zajęć dodatkowych. Jest duże prawdopodobieństwo, że będzie odczuwał napięcie wywołujące powolne wyczerpanie zdolności mobilizacyjnych organizmu. W jaki sposób może się to objawiać? Przede wszystkim, osoba ta staje się coraz bardziej nerwowa, coraz częściej nie radzi sobie z obecną sytuacją, pojawiają się problemy z koncentracją, a także odczuwalny jest spadek motywacji. W skrajnych sytuacjach, jeżeli nie podejmuje się prób zmniejszenia natężenia stresu, mogą wykształcić się zaburzenia o charakterze nerwicowym bądź zaburzenia nastroju.

ODPORNOŚĆ NA STRES W WIEKU DZIECIĘCYM

Jak już wspomniano we wstępie, to, w jaki sposób dziecko nauczy się radzić sobie ze stresem, będzie miało ogromny wpływ na jego późniejsze funkcjonowanie. Przykładem mogą być osoby, które miały tzw.” zbyt wysoko postawioną poprzeczkę” - mogą one wykształcić w sobie tendencję do unikowych reakcji na stres. W dorosłym życiu również mogą unikać trudnych sytuacji w obawie przed niepowodzeniem. W skrajnych przypadkach mogą wykształcić się zaburzenia lękowe np. fobia społeczna.

Warto zatem rozważyć, czy nasze dzieci nie mają zbyt wielu obowiązków. Czasem bywa, że chcą uczęszczać na jak największą ilość zajęć, nie zdając sobie sprawy z tego, że trudno będzie sobie poradzić z nadmiarem obowiązków. Co w takiej sytuacji może zrobić rodzic? Przede wszystkim porozmawiać z dzieckiem i uświadomić, że jeśli tylko poczuje, że nie poradzi sobie ze wszystkimi zajęciami, w każdym momencie może zrezygnować. Dzieci często wstydzą się przyznać przed rodzicami, że nie podołają wyzwaniu, pragną bowiem im zaimponować. Ważnym elementem w wychowaniu dzieci jest odpowiedni sposób motywowania do działania. Dobieranie słów na zasadzie: “musisz sobie dać radę”, “nie jesteś przecież głupszy od innych”, “zrób to dla rodziców” itp.  jest niewłaściwe i powoduje u dziecka poczucie winy w momencie niepowodzenia.

Aby zmniejszyć poziom napięcia w momencie, kiedy Twoje dziecko staje przed trudnym wyzwaniem, wytłumacz mu, że uczucie strachu jest normalne. Możesz podać przykłady sytuacji, w których Ty odczuwasz napięcie. Pamiętaj, aby wytłumaczyć dziecku, że jeżeli mu się nie uda, to tak naprawdę nic się nie stanie! Niech wyciągnie w tej sytuacji wnioski i potraktuje to jako naukę na przyszłość.

W ten sposób chronimy dziecko przed obniżonym samopoczuciem oraz dajemy możliwość dokonania samooceny w sposób racjonalny, bez tzw. zniekształceń poznawczych wywoływanych konkretną sytuacją.

SPOSOBY RADZENIA SOBIE ZE STRESEM

W codziennym życiu warto już od najmłodszych lat wprowadzić rozmaite formy “odreagowywania stresu”. Pomocnym pomysłem może być zaproponowanie dziecku wspólnego czasu, który będzie spędzony na odpoczynku od codziennych obowiązków. Warto rozważyć wspólne wyjścia na basen, trening relaksacyjny, zabawę na dworze, ćwiczenia oddechowe itd. Tak naprawdę każda metoda, która pozwoli oderwać się od codziennej rutyny będzie miała obopólny, pozytywny aspekt. Zarówno rodzic, jak i dziecko mają wtedy okazję by odpocząć, a także wzmocnić wspólną więź emocjonalną.

 

BIBLIOGRAFIA

Reykowski J., Funkcjonowanie osobowości w warunkach stresu psychologicznego, PWN, Warszawa 1966.

Wrześniewski K., Psychologiczne uwarunkowania powstawania i rozwoju chorób somatycznych [w:] Strelau J., (red.), Psychologia. Podręcznik akademicki, t. 3, GWP, Gdańsk 2005.


Jak się uczyć, żeby się nauczyć?

Jedynka usprawiedliwiana zaskakującą formą sprawdzianu? A może tzw. „przeuczenie” jako główny sprawca osłabienia motywacji, a w rezultacie niskich wyników? To mogą być konsekwencje niewłaściwego doboru strategii uczenia się i braku wiedzy na temat tego, jak efektywnie przyswajać wiedzę. Warto wiedzieć, co podpowiedzieć dziecku, które coraz mniej chętnie zagląda do książek.  

Nauka w szkole skoncentrowana jest na przyswojeniu wiedzy oraz nabywaniu umiejętności – często jednak uczniowie nie wiedzą, jakimi narzędziami posługiwać się podczas nauki. Korzystają więc z bardzo nieefektywnych metod. Mogą one doprowadzić do obniżenia motywacji czy wyuczonej bezradności, w ostateczności wydłużają czas nauki i odbierają szansę na realizowanie hobby czy spotkania z rówieśnikami. Rodzic, który zna podstawy procesu uczenia się, może być doskonałym konsultantem w kwestii efektywnej nauki.

Indywidualne podejście do nauki

Tym razem nie chodzi o indywidualne podejście do dziecka, lecz do materiału, który ma zostać przyswojony. Warto nauczyć dziecko nawyku oceniania treści, których zamierza się uczyć. W zależności od konkretnego materiału należy dobrać odpowiednią metodę. To, że na długi i trudny materiał należy zarezerwować większość ilość czasu, nie powinno nikogo dziwić. Dłuższy czas pracy nie oznacza jednak dłuższych przerw, wprost przeciwnie – im trudniejsze treści do opanowania tym krótsze przerwy należy robić. Jeśli dziecko planuje uczyć się zawiłych przedmiotów w kilku turach, pierwsza z nich powinna być dłuższa od pozostałych.

Jak zapamiętywać lepiej?

To, że dziecko ma problemy z zapamiętywaniem, może oznaczać korzystanie z nieefektywnej strategii. Samo powtarzanie może sprawdzić się na samym początku kariery w szkole podstawowej, potem ilość materiału wymaga już bardziej finezyjnych technik. Szukając dobrej strategii warto wiedzieć, co poprawia proces zapamiętywania. Przede wszystkim jest to samodzielność – wykonanie zadania samemu znacznie zwiększa osiągnięcia pamięciowe w porównaniu do sytuacji oglądania wykonywania zadania przez kogoś innego. Zamiast pokazywać jak rozwiązywać zadanie z matematyki, wesprzyj dziecko w samodzielnym jego wykonaniu. Dziecko należy chwalić za zaangażowanie, zadawać pytania pomocnicze, pomóc zorganizować pracę lub wskazać źródła, w których znajdzie pomoc. Samodzielność w wyszukiwaniu informacji również sprzyja lepszemu zapamiętywaniu – dziecko, które włoży nieco wysiłku w odszukanie informacji albo wymyślenie rozwiązania, zapamięta je lepiej niż jego kolega, któremu ta sama informacja została po prostu podana.

Różne metody dla różnych sprawdzianów

Dla wielu uczniów informacja o formie sprawdzenia wiedzy jest bardzo istotna – zwłaszcza Ci starsi wiedzą, że inaczej trzeba uczyć się do testu z pytaniami otwartymi, a inaczej do takiego z odpowiedziami do wyboru. Na czym polega różnica? Nawet jeśli dziecko jedynie przeczyta swoje notatki, podczas tekstu zamkniętego prawdopodobnie rozpozna wśród niepasujących odpowiedzi te, które widziało w przeczytanych tekstach. Może mieć natomiast trudności z wydobyciem nieutrwalonych treści z pamięci i ponieść klęskę na zadaniach wymagających reprodukcji – czyli udzielenia odpowiedzi w pytaniu otwartym. Warto uświadomić dziecku, że przeczytanie (czyli opieranie się na śladach obrazowych) nie jest równoznaczne z nauczeniem się (wytworzeniem śladów werbalnych). Wiedzę tę może wykorzystać oceniając, które fragmenty materiału przyswoi dokładnie, a które mniej istotne, przejrzy powierzchownie.

Co więc zrobić, żeby się nauczyć?

Uczeń przede wszystkim powinien odrabiać lekcje oraz uczyć się o stałych porach, tak żeby został jeszcze czas na przyjemności, odpoczynek lub realizację hobby. W przypadku klasówek z obszerniejszego działu, warto zaplanować czas na naukę z odpowiednim wyprzedzeniem, żeby na spokojnie przyswoić wiedzę. Należy pamiętać, że rodzic, ciocia, babcia lub siostra nie może podawać gotowego rozwiązania zadania. Zabieramy wtedy dziecku możliwości przemyślenia, próby rozwiązania zadania, w ostateczności analizy, jakiej dziedzinie warto poświęcić czas. Rodzic ma być pomocą, a nie odpowiedzią. Uczmy dzieci samodzielności!

 

Bibliografia:

Jagodzińska, M. (2013). Psychologia pamięci: badania, teorie, zastosowania.

Gliwice: Wydawnictwo Helion.


Dziecko a praca domowa

Przeładowana szkoła

W obecnej rzeczywistości polskiego szkolnictwa, prace domowe są nieodłącznym elementem obowiązków każdego ucznia. Są one uzupełnieniem poznawanego podczas lekcji materiału, jego utrwaleniem i niejako zrealizowaniem założeń podstawy programowej. Programy wychowawcze są mocno przeciążone, stąd ilość zadań domowych z klasy do klasy rośnie i kumuluje się. Czas wolny dzieci jest więc mocno ograniczony i skupia się wokół pracy domowej, która niejednokrotnie wymaga uwagi i pomocy rodziców.

Sprawdzać, czy nie sprawdzać?

Warto praktykować sprawdzanie prac wykonywanych przez dziecko. Nie należy jednak surowo poszukiwać błędów! Ludzie od najmłodszych lat uczą się w procesie. Warto podkreślać, że błędy są naturalnym elementem, a delikatne zwrócenie uwagi jest sposobem na wyciagnięcie wniosków i pracą, aby nie były powtarzane. Weryfikacja własnych pomyłek znakomicie utrwala zdobytą wiedzę. Rolą rodzica jest wsparcie, konstruktywny komentarz i wyraźna pochwała za starania i oraz systematyczność.

Jak komentować dziecięce wysiłki? - Konstruktywnie!

Pochwała to komunikat, który dodaje skrzydeł oraz zachęca do dalszych wysiłków. Nawet częściowe wykonanie zadania należy nagrodzić dobrym słowem, żeby dziecko miało chęć do dalszej pracy. Starajmy się unikać generalizacji, czyli mówienia, że wszystko jest źle. Konstruktywna ocena wykonanego zadania, wyodrębnia poszczególne części: zwraca uwagę na sposób działania, poprawność wykonania oraz całościowe podejście do pracy. Wyszczególnienie błędu, który został popełniony na danym etapie, pomaga w wyeliminowaniu ich na przyszłość. Wyodrębnij najbardziej pozytywną część pracy i motywuj dalej do działania.

Gdy dziecko ma trudności z materiałem?

Wszystko jest zależne od tego, ile wolnego czasu rodzic może poświęcić dziecku. Gdy dziecko nie rozumie poleceń i wielokrotnie powtarza te same błędy, nabiera niechęci do nauki. To czas, kiedy najbardziej potrzebuje rodziców. Trudność polega na tym, że dziecko samodzielnie nie jest w stanie wykonać zadania, a my chcemy go tej samodzielności właśnie nauczyć.

Cierpliwość i pomoce naukowe

Złota zasada małych kroczków sprawdzi się też i tym razem! Podobnie, jak wielkie pokłady cierpliwości rodzica i spory zestaw domowych pomocy dydaktycznych. Patyczki do liczenia, liczydło, wzornik kaligrafii liter pisanych, słownik ortograficzny, tabliczka mnożenia – dostępne na biurku ucznia, będą wspierać go podczas zmagań z zadaniem. Im bardziej atrakcyjne dla dziecka przedmioty, tym chętniej będzie z nich korzystać. Na rynku jest także dużo gier edukacyjnych, które pomogą zamienić naukę w zabawę. Nauczy to małego ucznia zarówno wytrwałości, jak i wiary w możliwość pokonywania problemów. Większe zaangażowanie w opracowanie materiału sprawi, że zapamiętywanie będzie lżejsze.

 

Trudne zadania - trudne emocje

Nerwy, złość i frustracja mogą naturalnie pojawiać się podczas trudności, wygaszanie ich jest trudne i nie zawsze kończą się sukcesem. Regulacja trudnych emocji jest jednak niezwykle ważną kompetencją życiową, a trudności szkolne są naturalnym polem do ćwiczeń.  Choć często wymaga to od rodzica wykazania się własnym przykładem dobrej regulacji emocji, gdy trzeba dziecku tłumaczyć to samo po raz kolejny, cennym wsparciem będzie pomoc w nazywaniu trudnych emocji, zrozumieniu ich przyczyn i wybraniu najodpowiedniejszych działań.

Uczeń - mały menadżer

Praca domowa dla każdego ucznia jest nie lada wyzwaniem, nawet jeśli nie sprawia trudności sama w sobie, związana jest ze zorganizowaniem swojego czasu.  Doskonale wiemy, że jest to również problem wielu dorosłych. Należy sumiennie oraz z pełnym zaangażowaniem planować swoje zadania. Pomagajmy dzieciom uczyć się jaką wartość posiada codzienna rutyna. Stały rytm dnia, gdzie trzeba wykonać wszystkie obowiązki, począwszy od lekcji, kończąc na sprzątaniu, pozwala na usamodzielnienie się. Im bardziej dziecko będzie samo organizować sobie odpowiednio czas, tym lepiej będzie wykonywało kolejne obowiązki.

 

 

Bibliografia:

Joanna Łukasik: „ Spoko lekcja”

Iwona Czaja Chudyba: „ Jak rozwijać zdolności dziecka?”


Pierwszy dzwonek

Dlaczego pierwszy dzwonek wybrzmiewa jeszcze latami we wspomnieniach każdego z nas?

Jest punktem odniesienia do wielu historii i niezapomnianych momentów dzieciństwa. Otwiera olbrzymi rozdział, nowy poziom wyzwań i doświadczeń. Nie pozwólmy by dziecko, które rozpoczyna szkołę, było emocjonalnie samo, w tak ważnym dla siebie momencie – bądźmy z nim w tych ważnych chwilach.

Edukacja przedszkolna koncentruje się wokół zabawy, szkoła kojarzy się już z obowiązkami. Dziecko świetnie to wyczuwa, ciesząc się, że jest już na tyle duże, by im sprostać. Ta naturalna, szczera radość, jest wyrazem chęci odkrywania świata, która jest zakorzeniona w naturze dziecka. Warto tę radość i ciekawość stale rozbudzać. To zarówno zadanie szkoły, jak i rodziców. Systemu nie zmienimy z dnia na dzień, natomiast możemy pomóc samemu dziecku odnaleźć się w rzeczywistości szkolnej i jej specyfice. Warto też pokazywać dziecku treści i metody nauki, które nas samych ciekawią i motywują – wtedy będziemy dla nich naturalnym przykładem.

Szkolne realia

Straszenie czy koloryzowanie?

Straszenie to pierwszy błąd jeszcze przed startem. Czarnowidztwo rodzi w dziecku przekonanie, że w szkole nie jest do końca bezpieczne. Otocz dziecko troską w tym początkowym okresie i opowiadaj mu dużo o swoich miłych przygodach szkolnych, o możliwościach jakie ona niesie, o wycieczkach, koleżankach, kolegach, zabawach i balach.

To, jak przygotujesz dziecko do pasowania na ucznia, to już spora część sukcesu i dobre podłoże do dalszej wędrówki w szkolnych murach. Oczywiście nie chodzi o koloryzowanie, ale autentyczność z pozytywnym nastawieniem. Pamiętaj, że każdy przeżywa okres szkolny na swój sposób, dlatego doświadczenia Twoje i Twojego dziecka mogą się bardzo różnić. Warto słuchać uważnie codziennych opowieści, dopytywać z zainteresowaniem. Bez założeń, że wiemy dobrze, jak wygląda szkolne życie. Będąc szczerze zaangażowanym i na bieżąco, mamy dostęp do świata przeżyć naszego małego odkrywcy.

Wychowawczyni

Ważna postać

Gdy dzwonek wybrzmi w pewien wrześniowy poranek, zachowaj spokój i uśmiechnij się, przygodę czas zacząć – niech dziecko wie, że jesteś obok i cieszysz się tą chwilą. Następnie z dnia na dzień, pani wychowawczyni będzie coraz ważniejszą osobą w życiu młodego ucznia.  Aby trzymać pieczę nad procesem nauki oraz sytuacją w klasie, warto dobrze z nią współpracować, wspólnie wspierać Twoje dziecko w szkolnych i społecznych wyzwaniach.

Pamiętaj, że wychowawczyni staje się autorytetem w dziecięcym gronie. Aby zachować poczucie bezpieczeństwa dziecka oraz wzajemny szacunek, unikaj podważania zdania nauczycielki, wyrażania swoich opinii o niej przy dziecku. Swoje wątpliwości zawsze można rozwiązać bezpośrednio między dorosłymi. Warto lepiej poznać wychowawcę i wspierać jego pozytywny wizerunek. Od zaufania dziecka zależy w dużej mierze, czy otworzy się na rozwój, pokona trudności, a w razie potrzeby, będzie szukać pomocy w sytuacjach kryzysowych.

 

Rywalizacja

Dobra czy niszcząca?

Kiedy rozpoczną się szkolne wymagania, naturalnie rozpocznie się też rywalizacja. Wyłonią się lepsi i gorsi uczniowie, których będzie łączyć wspólna ławka i … czasem ulubiona zabawka. Nie podsycaj tej rywalizacji. Jej obecność w pewnym stopniu jest nieunikniona, ale warto by była zrównoważona umiejętnością pracy grupowej oraz znoszenia porażki. To doświadczenia ogromnie ważne. Słuchaj uważnie, jak dziecko reaguje na sukcesy i porażki swoje i innych. Jakie te sytuacje wywołują uczucia oraz komentarze? To dobra okazja, by wspierać pozytywną samoocenę oraz empatię. Tę drugą najłatwiej budować w dziecku, przytaczając jego własne odczucia i emocje z różnych sytuacji społecznych. Dlatego uważne słuchanie opowieści dziecka nie tylko wspiera bliską więź, ale także dostarcza podpowiedzi do tłumaczenia dziecku świata społecznego z wykorzystaniem przykładów z jego własnego życia.

Systematyczność

Cenna umiejętność!

Rytm dnia i czas na odrabianie lekcji to ważny punkt na początku zmagań szkolnych. Systematyczność warto kultywować i podpowiadać, jak samodzielnie organizować sobie czas. Pamiętając jednocześnie, aby krok po kroku, zarządzanie swoim czasem przejął sam zainteresowany. Czasem oznacza to niewywiązanie się z obowiązków, ale pozwolenie na poczucie konsekwencji własnych wyborów, w bezpiecznych ramach, jest cenną nauką. To drobne, istotne kroki budujące samodzielność.

Pochwały

Dużo, ale jakościowe.

Pochwała to magiczny worek komunikatów, o którym nie wolno zapominać w praktyce. Sami doskonale wiemy, jakie to wspaniałe uczucie być chwalonym za wykonanie zadania, za sposób, kreatywność, jakość, staranność, innowacje. Znajdźmy mocne strony w pracach swojego dziecka, niech dowie się, co dokładnie świetnie zrobiło. Ogólnikowe określenia, jak: ładnie, dobrze, fajnie, nie dają właściwie żadnej informacji o jakości wykonanej pracy. Dlatego mile widziane są wszelkie dookreślenia, sprecyzowane pochwały i konkrety – to działa na uszy dzieci, jak motor napędowy! Zachęcone dziecko kolejnym razem wykona zadanie jeszcze lepiej i będzie ciekawe, czy zauważysz jego starania.

Porażki

Jak je znosić?

Porażka to normalna rzecz, konsekwencja próbowania nowych rzeczy. Takie interpretowanie trudnych chwil pomoże dziecku oswoić się z nimi, nie załamywać tylko mieć motywację do kolejnych prób. Bądźmy razem z dzieckiem w obliczu porażek, nigdy jako dyktatorzy wystawiający oceny, ale wspierający i pomagający sobie radzić z emocjami i wyciąganiem wniosków. Przepracowana porażka wznosi na wyższe szczyty i sprawia, że sukces smakuje lepiej. To właśnie pokazujmy w praktyce naszemu dziecku i razem świętujmy z nim sukcesy, bez względu na to jak długa była droga na szczyt.

Szkolni znajomi

Budowanie własnego środowiska

Koledzy i koleżanki to naprawdę ważne osoby dla dziecka. Czy dzieciństwo mogłoby być tak radosne bez rówieśników? Pozwólmy dzieciom na ich dziecinne fantazje, zabawy i wymysły. Mając oko na ich przebieg i odrobinę zdrowego rozsądku, zapewnimy dziecku nie lada radochę i zdrowy rozwój społeczny. Uczmy dzieci zasad koleżeństwa, partnerstwa i szacunku do każdego. Pamiętając, że słowa są ważne, ale największy wpływ ma dobry przykład własnej postawy.

Pierwszy dzwonek szkolny to wspólne przeżycie dziecka i jego rodziców, niech takie właśnie będzie – przeżywane razem. To, bez względu na okoliczności, zapewni dobry start wszystkim pierwszoklasistom.

 

 

BIBLIOGRAFIA:

BOŻENA MUCHACKA „STYMULOWANIE AKTYWNOŚCI POZNAWCZEJ DZIECI W PRZEDSZKOLU”

IWONA CZAJA – CHUDYBA „JAK ROZWIJAĆ ZDOLNOŚCI DZIECKA?”

KRASZEWSKI, B. NAWOLSKA „DZIECKO I NAUCZYCIEL W PROCESIE POZNANIA I DZIAŁANIA”


Cisza, Mozart, biała ściana – prawdy i mity na temat efektywnej nauki

Przerwa co trzydzieści sekund, wyglądanie za okno, siedzenie nad pustą kartką przez godzinę? Twoje dziecko w ogóle nie podchodzi do biurka, bo kojarzy mu się z niekończącym się robieniem lekcji? A może uczy się chętnie, ale nieefektywnie i masz poczucie, że mogłoby to robić szybciej? Jest wiele sposobów, by pomóc twojemu dziecku pracować skuteczniej.

Dzieci, zwłaszcza na początku nauki szkolnej, stają przed ważnym zadaniem: muszą nauczyć się uczyć. Niektórzy nauczyciele chętnie przeprowadzają dzieci przez proces organizacji nauki własnej, czasami jednak ten obowiązek spada na rodziców. Warto więc poznać kilka prostych metod, które usprawniają nasze procesy pamięciowe i podpowiedzieć je maluchowi, który będzie zmagał się z pracą domową.

Skrój naukę na miarę

Często można usłyszeć, że nic tak nie poprawia wyników w nauce niż usunięcie wszystkiego, co rozprasza. Gdy biurko przysunięte jest do białej ściany, a na blacie leży tylko zeszyt i długopis, jest niemożliwym, by dziecko nie stało się małym Einsteinem.

Rzeczywiście, czasami stosuje się takie metody przy radzeniu sobie z trudnościami w nauce, nie jest to jednak strategia, którą można zaproponować wszystkim. Takie rozwiązanie poleca się np. dzieciom z ADHD z dużymi deficytami uwagi. Nie rób przemeblowania w domu, gdy twoje dziecko pójdzie do pierwszej klasy i nie organizuj „kącika nauki”, z którego usuniesz wszystko, co może rozpraszać podczas nauki wiersza na pamięć. Twoje dziecko może, ale wcale nie musi być osobą, która najwyższe wyniki osiąga w warunkach minimalnej stymulacji. Niektórym dzieciom łatwiej się skupić, gdy wokół coś się dzieje, a cisza i brak bodźców z zewnątrz będą je uwierać. Zachęć swojego szkolniaka do poszukiwań środowiska, w którym uczy mu się najlepiej.

Dobre i złe dźwięki

Kto nie słyszał o „efekcie Mozarta”? Czy nie byłoby wspaniale, gdyby po przesłuchaniu "Eine kleine nachtmusik" nasze IQ podskakiwałoby o kilka oczek w górę? Niestety, współczesna psychologia udowadnia, że słuchanie klasyków wiedeńskich nie wpływa trwale na funkcjonowanie naszego mózgu. W pewnych warunkach może dawać niewielkie efekty w obszarze wykonywania zadań intelektualnych, jest to jednak zjawisko bardzo krótkotrwałe i ma raczej związek z procesami emocjonalnymi (obniżenie napięcia, relaksacja) – ponieważ jednak wpływają one na nasze możliwości poznawcze (np. zapamiętywanie).

Gdzie indziej jest ciekawiej…

W zeszycie osiem zadań na ułamki, a za oknem koledzy grają w piłkę. Chyba nie trzeba się długo zastanawiać, żeby stwierdzić, co jest ciekawsze? Odsunięcie biurka na drugi koniec pokoju to jednak leczenie objawowe. Usunięcie przeszkody to ułatwienie dziecku zadania, nad którym pracuje – ale nie pomoże mu to, gdy w przyszłości znajdzie się w takiej sytuacji, a obok nie będzie mamy ani taty. Co więc zamiast tego? Wsparcie procesu samoregulacji. Nazwanie tego, co z dzieckiem się dzieje, na dobry początek pomoże mu w świadomym odbieraniu własnych reakcji i emocji. Nie warto na siłę zatrzymywać dziecka na krześle, jeśli nie ma ku temu palącej potrzeby. Lepiej pomóc mu w świadomym organizowaniu swoich działań – zaznaczyć, że może zrobić krótką przerwę, podejść do okna i zobaczyć, co się za nim dzieje.

Internet jest pełen zaleceń dotyczących dziecięcej nauki – warto jednak pamiętać o tym, że najlepszym źródłem wiedzy na temat skutecznych strategii jest sam główny zainteresowany. W zależności od potrzeb i temperamentu, dziecko będzie skutecznie uczyło się w rozmaitych warunkach, z różnymi pomocami. Warto, by rodzic towarzyszył mu w niełatwej sztuce zbudowania odpowiednio stymulującego środowiska.


Czy malowanie drabin pomaga budować pewność siebie?

Kiedy twoje dziecko oznajmi, że nie chce jechać na obóz językowy do Londynu, bo woli robić profesjonalne szałasy na kursie z bushcraftu w pobliskim lesie, nie wpadaj w panikę. To świetna okazja, żeby zastanowić się nad tym, jak mądrze wspierać rozwój twojego dziecka. Kiedy zaufać? Kiedy interweniować?

Pierwsze zainteresowania dziecka mogą wydawać się obiecujące lub być dla rodziców dużym zaskoczeniem. Mogą się zmieniać, mogą być krótkotrwałym zapałem – ważne, że są. To niezawodny znak, że dziecko zaczęło poszukiwania swojej pasji, przejawia inicjatywę, próbuje samo organizować sobie czas.

Co zyskuje spełnione dziecko?

Dziesięciolatek, który chodzi na wymarzone zajęcia z tkactwa, przynosi do domu coś więcej niż kawałek własnoręcznie wyplecionej tkaniny. Zyskuje zasoby niezbędne do prowadzenia satysfakcjonującego życia w przyszłości (i wcale nie chodzi o umiejętności manualne) – poczucie sprawczości i kompetencji, poznawanie własnych możliwości i talentów, stymulowanie wyobraźni, rozwój kompetencji społecznych w nowej grupie rówieśniczej, rozwój motoryczny…

Potęga świadomości własnych ograniczeń

Zdarzają się jednak sytuacje, w których korzystna dla dziecka będzie interwencja rodzica. Na przykład wtedy, gdy dziecko nie jest w stanie obiektywnie ocenić swoich możliwości i chce inwestować swój czas i wysiłek w zajęcie, które jest za trudne, może skutkować dużymi trudnościami, upokorzeniem, a nawet trwale zniechęcić go do podejmowania jakiegokolwiek działania. Nie chodzi o to, by kierować dzieci w stronę obszarów, w których z pewnością bez trudu osiągną sukces. Dobrze dobrana aktywność dla dziecka to taka, w której musi ono stawiać czoła wyzwaniom, ale ma też realną szansę na osiąganie wyznaczonych sobie celów.

Zaufaj!

Oferta zajęć dla dzieci jest dziś bardzo bogata – zwłaszcza w dużych miastach trudno zdecydować, co dla dziecka będzie najbardziej rozwojowe i przydatne. Zapytanie dziecka, na co ma ochotę, nie zawsze kończy się uczestniczeniem w doskonale dobranych zajęciach – dzieci często nie wiedzą do końca, czego dotyczą prezentowane zajęcia. Warto więc dać maluchowi przestrzeń na eksperymentowanie w domu i pozwolić, by spróbował różnych aktywności. Deklarowane zainteresowania dziecka są wyrazem jego potrzeb, ale by je odnaleźć, często najpierw musi w ogóle zdać sobie z nich sprawę. Zanim kategorycznie odmówisz sfinansowania kursu robienia płaskorzeźb w drewnie, zastanów się nad tym, czy nie warto zaufać dziecku.


Dobór zabawek i ich wpływ na rozwój dzieci

Zabawki piętrzące się na półkach w pokojach dzieci, wielokolorowe atrakcje o różnej fakturze, wielkości i zastosowaniu. Gry, układanki, puzzle, roboty, kuchenki, klocki, lalki i sterowane samochody - do wyboru do koloru. Wszystkie te elementy składowe związane są z uwielbianą przez dzieci aktywnością – zabawą, która rozwija ich na tym etapie w sposób doskonały i niezastąpiony. Prawidłowy rozwój psychoruchowy dziecka jest związany z prawidłowym doborem zabawek dla niego. Czy sugerujemy się tym przeświadczeniem, sięgając po koleją zabawkę ku uciesze naszego szkraba?

Integralną częścią życia dziecka do 6 roku życia jest głównie zabawa, podczas której odkrywa ono świat. Zabawy nie da się i nie można zastąpić żadną inną aktywnością na tym etapie. Jest ona jakby wpisana w beztroskie lata dzieciństwa. Poprzez zabawę następuje uczenie się nowych umiejętności, rozwój motoryki małej i dużej, nauka ról społecznych i nawiązanie więzi rówieśniczych. Zabawa ma wielowymiarowy wpływ na rozwój dziecka, oddziałuje na jego fizyczny rozwój, wspomagając rozwój mięśni, sprawność manualną i koordynacje. Na płaszczyźnie rozwoju społecznego, uczy określonych form zachowania i ról, współpracy, dzielenia się i przyjaźni. Zabawa ma w końcu wpływ na poznawczy rozwój dziecka, co oznacza, że dostarcza wiedzy o kolorach, kształtach, fakturach, jak i wiedzy o świecie.

Zabawki są narzędziem zabawy i definiują tą aktywność, dlatego warto zastanowić się nad ich doborem. Zbyt duża liczba zabawek powoduje, że dziecko nie może się skoncentrować i odpowiednio wykorzystać ich w swojej aktywności. Nadmierna ich ilość, spowoduje także, że dziecko nie będzie cieszyła zabawa, która jest dla niego główną aktywnością. Jak dowodzą badania University of Toledo w stanie Ohio w USA, nadmierna ilość zabawek w pokoju dziecka, znacznie osłabia jego koncentracje i uwagę. Naukowcy z Ohio, zaprosili do zabawy dzieci do dwóch pokoi, w jednym z nich było kilkanaście różnych zabawek, w drugim zaś nie było ich wcale. Aktywność zabawowa dzieci znacznie różniła się od siebie, w pierwszym pokoju zabawy przebiegały bardzo krótkotrwale, były spłycone i dochodziło do konfliktów. Zabawy dzieci w pokoju pozbawionym zabawek były kreatywne, oparte na współpracy i pełnym zaangażowaniu.

Pierwszorzędną sprawą w doborze zabawek jest ich bezpieczeństwo, kolejno dostosowanie do wieku dziecku. Warto, aby wpływała ona na wszystkie zmysły dziecka, swoim kolorem, kształtem i fakturą, ale nie bombardowała stymulacją dźwiękową, wizualną, dotykową w sposób zbyt intensywny. Zabawka może wpływać na rozwój ruchowy dziecka, rozwój umiejętności manualnych czy artystycznych, w zależności od swojego przeznaczenia. Ciekawą propozycją są zabawki konstrukcyjne, które uczą technicznych umiejętności, montażu, demontażu, manipulowania, które są w życiu codziennym nieocenione. Zasada mniej a solidniej jest przy zakupie zabawek wskazana. Zamiast kupować dziesięć resoraków kiepskiej jakości, które za kilka dni stracą podwozie, zakupmy jeden solidny pojazd, który nie tylko będzie służył dziecku do zabawy, ale i nie zepsuje się w krótkim czasie. To dziecko jest kreatorem pomysłów na swoje zabawy, zabawki mają mu w tym tylko pomóc. Jeśli będzie ich za dużo, fantazja dziecka wygaśnie.

Większość rodziców z pewnością było świadkami, jak wspaniałe pomysły mają dzieci, kiedy dostarczymy im zwykły, tekturowy karton, który swoją prostotą pozwoli wygenerować miliony pomysłów. Po parunastu minutach ze zwykłego szarego pudła powstać może statek kosmiczny, sklep z napojami, domek dla lalek czy też wóz strażacki.  I otóż to – pozwólmy dzieciakom kreować swoje zabawki, to bardzo twórcze i odkrywcze doświadczenie, które nie tylko dostarczy nie lada zabawy, ale i zaowocuje w przyszłości kreatywną, innowacyjną myślą dziecka. Kartonowe pudełeczka po kosmetykach są ciekawym materiałem do zabaw konstrukcyjnych, manualnych i plastycznych. Co więcej, można je wykorzystywać na wszystkie wymienione sposoby i skutecznie rozwijać kreatywność.

Zainteresowania i upodobania dziecka, to jeden z czynników, wpływający na dobór i zakup zabawek. Szczególnie, jeśli mowa o dzieciach starszych. To one, manipulowane często reklamą, pragną posiadać na własność pełne kolekcje klocków, lalek czy sterowanych samochodów. Rozwijanie zainteresowań, pielęgnowanie własnych upodobań i zamiłowanie do nich jest naturalne i warto mądrze je wykorzystać. Ulubiony bohater z bajki wcale nie musi warunkować zakupu pełnej gamy zabawek z jego wizerunkiem. To postać, która ma zachęcić dziecko do czytania, malowania, budowania i ruchu.

Aby odświeżać i dawkować radość z posiadanych przez dziecko zabawek, można je okresowo odkładać i zamieniać z tymi, które już się opatrzyły, pamiętając, aby każdorazowo było ich niewiele. Jest to dobre rozwiązanie, szczególnie kiedy przy okazji jakiś uroczystości dziecko otrzymuje kilka nowych zabawek i samoczynnie przestaje się interesować starymi. Nie róbmy tego wbrew dziecku, jeśli będzie ono wiedziało, że zabawki są w bezpiecznym miejscu i może do nich wrócić, zaakceptuje ten pomysł.

Zabawki to największa radość dzieciństwa, pamiętamy je i długo jeszcze wspominamy. Dobierajmy je mądrze i z rozwagą, nie przesadzając z ich ilością i nie podążając za modą. Pozwólmy sobie czasem na wspólną zabawę z dzieckiem, wówczas sami przekonamy się, jakie zabawki najbardziej rozwijają.

A jaką zabawkę wspominacie ze swojego dzieciństwa? Może warto poszperać na strychu u mamy czy babci, by wspólnie z dzieckiem wrócić do wspomnień.

 

Bibliografia:

Zabawy badawcze dzieci w przedszkolu, WN WSP Kraków 1992, ss.194.    Czaja-Chudyba, I. (2006). Pedagogika zabawy w osobowym i profesjonalnym przygotowaniu do zawodu nauczyciela. Kraków: Wydawnictwo Naukowe AP. ISBN 8-7271-381-2.


Zasady kształtowania dobrych nawyków u dzieci i dorosłych

Nawyk to czynność, którą podejmujemy bez wahania i bardzo regularnie. Często wykonywana jest bez konkretnej świadomości i marnowania zasobów poznawczych. Dla dzieci ważne jest rozwijanie dobrych nawyków w każdym możliwym obszarze życia.

W kształtowaniu odpowiednich nawyków u dzieci, czy też u dorosłych z pomocą przychodzi nam psychologia behawioralna i poznawczo-behawioralna. Obie mając ogromny dorobek badań empirycznych wyróżniły 6 podstawowych zasad ułatwiających wykształcenie konkretnych nawyków. Poniżej prezentowane są poszczególne kroki.

  1. Podejmij decyzję! W tym punkcie istotne jest, aby ta decyzja była świadoma i własna. Dlatego zanim zmusisz swoje dziecko do wypracowania jakichś nawyków zmotywuj je, aby samo podjęło decyzję, że chce to robić! Np. dziecko postanawia, że będzie codziennie czytać 10 stron jakiejś książki.
  2. Nie pozwalaj na wyjątek! Ważnym jest, aby nie dopuszczać do sytuacji, kiedy rezygnuję z danej czynności, która ma stać się moim nawykiem. Oczywiście należy podejść do tego z dużym dystansem, np. jeśli zdarzyło Ci się już nie wykonać danej czynności, nie rezygnuj całkiem tylko wróć do kształtowania nawyku następnego dnia. Np. staram się zdrowo jeść. Po miesiącu prawidłowego odżywienia zdarzyło mi się zjeść coś niezdrowego. Zamiast rezygnować z moich wyrzeczeń wracam do prawidłowego żywienia od następnego dnia.
  3. Powiedz innym! Kiedy opowiadamy o tym, co chcemy osiągnąć innym osobom dane zadanie nabiera dla nas innego, większego zaangażowania.
  4. Wizualizacja siebie samego wykonującego nawyk! Staraj się wyobrażać sobie siebie wykonującego daną czynność. Wzmacniasz w ten sposób daną czynność i przekształcasz ją w nawyk.
  5. Stwórz afirmację! Znajdź pozytywne aspekty nawyku, który chcesz w sobie wypracować. Powtarzaj sobie, co zyskujesz dzięki danej czynności. Afirmacja powinna być krótka i zawsze wykonywana przez osobę, która nabywa nawyk – czyni je bardziej motywującymi.
  6. Nagradzaj się! Nagroda jest bardzo ważna. Ma największy wpływ na rozwój dobrych nawyków i wzmacnianie motywacji, zwłaszcza gdy główny cel jest odległy w czasie.

Kiedy zastosujesz wymienione powyżej zasady osiągniesz sukces w wypracowaniu w sobie takich nawyków, jakie tylko chcesz mieć. Mogę one dotyczyć różnych kwestii, czy to zdrowego odżywiania, higieny, snu, codziennych ćwiczeń itp. Wszystko to zależy od Ciebie.


Jak rozmawiać z dzieckiem o trudnych emocjach?

Pojawienie się pierwszych słów to zapowiedź bardziej efektywnej komunikacji między dzieckiem a rodzicem. Pomimo rozwoju języka, skuteczne porozumiewanie się nadal może stwarzać trudności dla obu stron. Jak sprawdzić, czy Twoja komunikacja z dzieckiem jest dobra i efektywna? Warto zastanowić się nad tym, jak wygląda dialog z dzieckiem. Czy nie pojawiają się w nim komunikaty, które – choć podyktowane troską – działają jak komunikacyjne blokady?

                                                                                                                      Dziecko się emocjonuje, a rodzic na to…

Dziecko, które przeżywa silne emocje, porażkę lub mierzy się z problemami, może sprawiać wrażenie potrzebującego wskazówek. Dorośli często czują się w obowiązku dać konkretną radę, zmobilizować („Weź się w garść, nic się nie stało”), albo podać przykład dobrego zachowania z własnego doświadczenia („Gdybym był na twoim miejscu…”). Innym razem mogą przytłoczyć szeregiem pytań, na które dziecko może nie być gotowe. Choć takie reakcje świadczą o trosce, dziecko może się przeciw nim zbuntować lub poczuć jeszcze gorzej. Może nawet nabrać przekonania, że jego zachowanie i postrzeganie sytuacji nie spełnia rodzicielskich oczekiwań.

Widok zmartwionego i cierpiącego dziecka nie jest łatwy do zniesienia – dlatego silną pokusą jest pocieszanie i odwracanie uwagi. Jeśli jednak dziecko wyraża złość na nauczyciela, żal z powodu przegranego meczu albo smutek po utracie ukochanej zabawki, próby zmiany tematu mogą przynieść jedynie krótkotrwały efekt. Dziecko ominie natomiast ważną lekcję konfrontacji z własnymi emocjami. Ukojenia nie przyniosą też próby pocieszenia („Wszystko będzie dobrze”), które realnie nie rozwiązują problemu. Nic nie dają także racjonalne i suche wyjaśnienia zaistniałej sytuacji, które jednak nie pomagają radzić sobie z emocjami.

                                                                                                                     Świat z perspektywy 1 m wzrostu

Perspektywa dorosłego stwarza również pokusę osądzenia sytuacji oraz zachowania dziecka - „Zrozumiesz, jak będziesz starsza”. Czasami łatwo zapomnieć, że postrzeganie świata oczami kogoś mierzącego trochę ponad metr, różni się znacząco od spojrzenia dorosłej osoby – dlatego dobry dialog powinien zakładać próbę przyjęcia perspektywy dziecka i wejścia na chwilę w jego rolę.

                                                                                                                        Dobre komunikaty

Jak to osiągnąć? Czym zastąpić nieefektywne komunikaty i uzupełnić relację z dzieckiem o dialog oparty na uważności i empatii?

Przede wszystkim warto użyć technik związanych z aktywnym słuchaniem, które sprawiają, że rozmówca ma szansę poczuć się ważny i wysłuchany. Podczas rozmowy z dzieckiem, dobrym początkiem będzie nawiązanie kontaktu wzrokowego – dostosowanie pozycji do wzrostu dziecka powinno ułatwić patrzenie w oczy. Żeby się przekonać, jak ważne jest to dla przebiegu rozmowy, wystarczy usiąść na podłodze i spróbować poprowadzić poważną rozmowę z kimś stojącym ponad nami. Nikt nie czułby się komfortowo. Gdy możesz swobodnie spojrzeć drugiej osobie w oczy, wzmacniane jest poczucie szacunku i zaufania. Dziecko z pewnością odczuje zaangażowanie, gdy wyrazisz zainteresowanie, podążając za opowieścią – dopytując o niektóre aspekty, zadając konkretne pytania i zachęcając do rozwijania wątków („Jak sądzisz, jak do tego doszło?”, „Powiesz mi coś więcej na ten temat”?).

                                                                                                                  Parafraza – królowa uważnego słuchania

Warto powtórzyć w skrócie wypowiedź dziecka, upewniając się, czy została dobrze zrozumiana – „A więc mówisz, że…” – to pozwoli uniknąć nieporozumień. Ważnym elementem dialogu z dzieckiem jest odzwierciedlanie jego uczuć – nazywanie emocji, które wiążą się z doświadczaną sytuacją i próba opisania tego, dlaczego dziecko czuje się w określony sposób („Czy jesteś rozczarowany, bo Kasia nie zaprosiła cię na przyjęcie?”). Pomoc w nazwaniu uczuć wpłynie pozytywnie na rozwój słownika emocjonalnego dziecka, dzięki któremu będzie ono stopniowo „oswajało” swoje emocje. Takie narzędzie przyda się szczególnie wówczas, gdy będzie przeżywało silne i czasem trudne, emocje. Pomoże dziecku otworzyć się na dalszy dialog i może być doskonałym wstępem do zrozumienia postępowania swojego i innych – do rozwijania inteligencji emocjonalnej.

Stosowanie wyżej wymienionych technik wymaga od rodziców wiele odwagi oraz zaufania, że dziecko jest wystarczająco kompetentne, by rozwiązywać swoje problemy oraz że ma prawo przeżywać wszystkie rodzaje emocji – także te, które wydają się za trudne dla dziecięcego wieku. Nagrodą za wysiłek jest jednak bezcenna – porozumienie w relacji z dzieckiem i wzajemna otwartość.

                                                                                                                     Najważniejsza jest uważność

Komunikaty kierowane do dziecka kształtują jego rozwój. Liczy się świadomość i uważność, ale też warto pamiętać, że tak, jak mówi toksykologia – to dawka decyduje o szkodliwości substancji. Nie należy więc sporadycznych przypadków tzw. języka nieakceptacji traktować jako rodzicielskiej porażki. Pojedyncza sytuacja nie sprawi od razu, że dziecko będzie miało problemy z samooceną lub trudności w szkole. Warto jednak uważnie przeanalizować podejście do rozmów z najmłodszymi. Aby to te budujące dobre porozumienie stały się standardem codziennej komunikacji. W ten sposób rozmowa stanie się bardziej satysfakcjonującymi i dla małych, i dla dużych.